SACRUM
cz. I
"Piąty"
cz. I
"Piąty"
Bez pukania wszedłem do biura
przełożonej.
– Długo miałam jeszcze na ciebie czekać Malik? – usłyszałem od progu. Kobieta zmierzyła mnie spojrzeniem swoich błękitnych oczu. Nie zamierzała czekać na odpowiedź – Masz nowe zlecenie – dodała.
– Co tym razem? – zapytałem zajmując miejsce na krześle naprzeciw jej biurka. Zacząłem ją ostrożnie obserwować. Jej twarz oblewała smuga słonecznego światła dobiegającego zza okna. Jak zwykle nogę miała założoną za nogę, a ostatni guzik białej koszuli kusząco rozpięty. Uśmiechnąłem się na samą myśl o tym, co się może kryć pod skrawkiem tego materiału.
– Delilah Herrington – odparła – Piękna, młoda i bardzo niewinna. Dokładnie tak jak lubisz – kąciki jej ust uniosły się ku górze formując się w cyniczny uśmiech.
– Od niedawna wolę dojrzałe i niezależne kobiety – rzuciłem niezobowiązująco, kierując tym samym swój wzrok na jej dekolt.
– Mogę dać ci numer mojej babci, jeśli chcesz – syknęła w akcie samoobrony – Trzymaj – dodała przesuwając dłonią po biurku w moją stronę białą teczkę.
– Co to? – zapytałem niewzruszony nie patrząc nawet na ową rzecz.
– Chandler prowadził tą sprawę przez ostatnie dwa miesiące. Spisał wszystkie informacje o tej dziewczynie, jakie tylko udało się mu ustalić – wyjaśniła.
– Co konkretnie? – zaciekawiłem się.
– Jej adres, miejsca w których przebywa, z kim się w ostatnim czasie spotkała i gdzie. Spisał też godziny jej zajęć na uczelni, wstępny grafik pracy, oraz wiele, wiele innych ciekawych rzeczy – usłyszałem.
– Takich jak rozmiar stanika? – parsknąłem śmiechem.
– I kolor stringów – ponownie syknęła.
– Po co mi to wszystko właściwie? – postanowiłem dojść do sedna sprawy.
– Będziesz jej bodyguardem – na jej twarzy ponownie pojawił się cyniczny uśmiech.
– Nie ma mowy. Nie bawię się w takie coś – wkurzyłem się – Przydziel ją Mike'owi.
– Tak się składa Malik, że od śmierci Chandlera, to ty jesteś tu najlepszy. Czy tobie się to podoba czy nie. To jest twoje nowe zlecenie i masz się z niego wywiązać – powiedziała stanowczo.
– Jeśli już to jedynym głupim, którym wam został! Nie chcę całymi dniami łazić za szanowną divą i taszczyć jej torby z zakupami, ani pilnować, czy śpi, czy może właśnie teraz ktoś podrzyna jej gardło. Mam własne życie! – wykrzyczałem.
– Jak każdy z nas! – usłyszałem. Blondynka podniosła się z miejsca i podeszła do okna – Ta dziewczyna nieświadomie wplątała się w potworne szambo, a my musimy ją mieć na oku. Chroniło ją już czterech agentów. Kowalsky, Jefferson, Arrington i Chandler. Kowalsky przeszedł na emeryturę, Jefferson i Arrington poprosili o przeniesienie, a Chandler... no cóż, wypadek przy pracy. Ty jesteś piąty – powiedziała wpatrując się w okno – Jest jeszcze jedno – zaczęła – ona nie może wiedzieć, że za nią chodzisz. Nie zgodziła się na ochronę, więc musimy to zrobić bez jej wiedzy.
– Jeszcze lepiej – przewróciłem oczami – To jak ja mam ją niby pilnować nie pilnując jej? – zapytałem żądając wyjaśnień. Kobieta odwróciła się w moją stronę i z uśmiechem odparła:
– Ja ci tego nie powiem, ale wiem, że ty sam już coś wymyślisz.
Wkurzony podniosłem się z miejsca i zacząłem podążać w stronę drzwi.
– Malik, teczka – usłyszałem głos przełożonej. Przystanąłem na moment, po czym odwróciłem się na pięcie i ponownie podchodząc do biurka zgarnąłem teczkę i bez zbędnych słów wyszedłem.
Siedząc już w aucie postanowiłem ją otworzyć. W końcu kiedyś i tak musiałem to zrobić. Porywczo szarpnąłem za jedną z końcówek wstążki zawiązanej na kokardkę i tym samym otworzyłem teczkę.
„Delilah Herrington” – wyszeptałem do samego siebie – Niezła z ciebie dupa – dodałem po chwili wertując wzrokiem zdjęcia dziewczyny znajdujące się wewnątrz – No to zabawę czas zacząć – rzekłem stanowczo kładąc na siedzeniu akta, po czym przekręciłem kluczyk znajdujący się w stacyjce mojego samochodu i ruszyłem z piskiem opon. Kierunek? Uniwersytet Londyński na Bloomsbury. Przynajmniej tam według rozpiski powinna się teraz znajdować.
PS. Dziękuję każdemu, kto przebrnął przez ten prolog. Bardzo proszę zostaw po sobie komentarz, gdyż bardzo zależy mi na twojej szczerej opinii.
To dopiero prolog, ale mam nadzieję, że zachęcił Was do przeczytania dalszej części mojego ff. ♥ Ilysm x
@miss__infinity
– Długo miałam jeszcze na ciebie czekać Malik? – usłyszałem od progu. Kobieta zmierzyła mnie spojrzeniem swoich błękitnych oczu. Nie zamierzała czekać na odpowiedź – Masz nowe zlecenie – dodała.
– Co tym razem? – zapytałem zajmując miejsce na krześle naprzeciw jej biurka. Zacząłem ją ostrożnie obserwować. Jej twarz oblewała smuga słonecznego światła dobiegającego zza okna. Jak zwykle nogę miała założoną za nogę, a ostatni guzik białej koszuli kusząco rozpięty. Uśmiechnąłem się na samą myśl o tym, co się może kryć pod skrawkiem tego materiału.
– Delilah Herrington – odparła – Piękna, młoda i bardzo niewinna. Dokładnie tak jak lubisz – kąciki jej ust uniosły się ku górze formując się w cyniczny uśmiech.
– Od niedawna wolę dojrzałe i niezależne kobiety – rzuciłem niezobowiązująco, kierując tym samym swój wzrok na jej dekolt.
– Mogę dać ci numer mojej babci, jeśli chcesz – syknęła w akcie samoobrony – Trzymaj – dodała przesuwając dłonią po biurku w moją stronę białą teczkę.
– Co to? – zapytałem niewzruszony nie patrząc nawet na ową rzecz.
– Chandler prowadził tą sprawę przez ostatnie dwa miesiące. Spisał wszystkie informacje o tej dziewczynie, jakie tylko udało się mu ustalić – wyjaśniła.
– Co konkretnie? – zaciekawiłem się.
– Jej adres, miejsca w których przebywa, z kim się w ostatnim czasie spotkała i gdzie. Spisał też godziny jej zajęć na uczelni, wstępny grafik pracy, oraz wiele, wiele innych ciekawych rzeczy – usłyszałem.
– Takich jak rozmiar stanika? – parsknąłem śmiechem.
– I kolor stringów – ponownie syknęła.
– Po co mi to wszystko właściwie? – postanowiłem dojść do sedna sprawy.
– Będziesz jej bodyguardem – na jej twarzy ponownie pojawił się cyniczny uśmiech.
– Nie ma mowy. Nie bawię się w takie coś – wkurzyłem się – Przydziel ją Mike'owi.
– Tak się składa Malik, że od śmierci Chandlera, to ty jesteś tu najlepszy. Czy tobie się to podoba czy nie. To jest twoje nowe zlecenie i masz się z niego wywiązać – powiedziała stanowczo.
– Jeśli już to jedynym głupim, którym wam został! Nie chcę całymi dniami łazić za szanowną divą i taszczyć jej torby z zakupami, ani pilnować, czy śpi, czy może właśnie teraz ktoś podrzyna jej gardło. Mam własne życie! – wykrzyczałem.
– Jak każdy z nas! – usłyszałem. Blondynka podniosła się z miejsca i podeszła do okna – Ta dziewczyna nieświadomie wplątała się w potworne szambo, a my musimy ją mieć na oku. Chroniło ją już czterech agentów. Kowalsky, Jefferson, Arrington i Chandler. Kowalsky przeszedł na emeryturę, Jefferson i Arrington poprosili o przeniesienie, a Chandler... no cóż, wypadek przy pracy. Ty jesteś piąty – powiedziała wpatrując się w okno – Jest jeszcze jedno – zaczęła – ona nie może wiedzieć, że za nią chodzisz. Nie zgodziła się na ochronę, więc musimy to zrobić bez jej wiedzy.
– Jeszcze lepiej – przewróciłem oczami – To jak ja mam ją niby pilnować nie pilnując jej? – zapytałem żądając wyjaśnień. Kobieta odwróciła się w moją stronę i z uśmiechem odparła:
– Ja ci tego nie powiem, ale wiem, że ty sam już coś wymyślisz.
Wkurzony podniosłem się z miejsca i zacząłem podążać w stronę drzwi.
– Malik, teczka – usłyszałem głos przełożonej. Przystanąłem na moment, po czym odwróciłem się na pięcie i ponownie podchodząc do biurka zgarnąłem teczkę i bez zbędnych słów wyszedłem.
Siedząc już w aucie postanowiłem ją otworzyć. W końcu kiedyś i tak musiałem to zrobić. Porywczo szarpnąłem za jedną z końcówek wstążki zawiązanej na kokardkę i tym samym otworzyłem teczkę.
„Delilah Herrington” – wyszeptałem do samego siebie – Niezła z ciebie dupa – dodałem po chwili wertując wzrokiem zdjęcia dziewczyny znajdujące się wewnątrz – No to zabawę czas zacząć – rzekłem stanowczo kładąc na siedzeniu akta, po czym przekręciłem kluczyk znajdujący się w stacyjce mojego samochodu i ruszyłem z piskiem opon. Kierunek? Uniwersytet Londyński na Bloomsbury. Przynajmniej tam według rozpiski powinna się teraz znajdować.
PS. Dziękuję każdemu, kto przebrnął przez ten prolog. Bardzo proszę zostaw po sobie komentarz, gdyż bardzo zależy mi na twojej szczerej opinii.
To dopiero prolog, ale mam nadzieję, że zachęcił Was do przeczytania dalszej części mojego ff. ♥ Ilysm x
@miss__infinity
